Domyślam się że moja definicja strefy komfortu jest nieco pokrętna, ale jestem pewna że każdy choć raz w życiu o niej słyszał. Generalnie chodzi o ten głos w naszej głowie który powstrzymuje nas od robienia nowych rzeczy, zawsze znajdzie jakieś ,,ale": ,,ale co jak Ci się nie spodoba", ,,ale przecież tu Ci dobrze", ,,ale nikogo tam nie znam", ,,ale nie jestem tak dobra jak oni", ,,ale tak sama?", ,,ale to za trudne", ,,ale to nie dla mnie", ,,ale po co?", ,,ale to nie wypada". Wymieniłam tylko wątpliwości, które są dla mnie najbliższe, ale na pewno każdego stopuje co innego, i nie ma w tym nic złego, złe to jest wtedy kiedy pozwalamy aby tak zostało.
Można spędzić całe życie odbębniając wszystkie szkoły, studia, znaleść pracę, założyć rodzinę, wychować dzieci i spędzać każdy dzień według utartego schematu. Oczywiście że tak można, wiele ludzi tak żyje i nawet deklarują że są z tym szczęśliwi. Bardzo cieszę się ich szczęściem, ale nie uważacie że to trochę za mało jak na całą treść życia? Osobiście nie chciałabym być opisywana jako tylko ,,kochająca żona i matka". Tak, wiem, brzmi jak tekst wyjęty z nekrologu, ale właśnie o to chodzi! Skoro mówimy o życiu musimy też wspomnieć o sprawach ostatecznych. Bo mamy na tym świecie określony czas do wykorzystania i tylko od nas zależy co z nim zrobimy. Nikt nam nie daje nieograniczonej liczby okazji, więc jeśli jakaś się natrafia trzeba z niej korzystać (i z całą pewnością nie mówię tu o okazjach zakupowych! Bo ostatnio to słowo większości społeczeństwa kojarzy się tylko z konsumpcją). Cofnijmy się na chwilę do średniowiecza. Wyobraźmy sobie że średnia życia człowieka nie wynosi 75 lat, tylko 30, w porywach 40. Co byś zmienił w swoim życiu? Na pewno nie chciałbyś żeby każdy dzień wyglądał podobnie.
Strefa komfortu dużo zgrabniej i lepiej jest opisana na blogu ,,życie jest piękne", więc pozwolę sobie podać wam link do artykułu http://www.zyciejestpiekne.eu/jak-wyjsc-po-za-strefe-komfortu/ . Bardzo go polecam, tak samo jak całego bloga, który jest niezwykle motywujący.
1. Piszę tego bloga! Nie wiem jak długo będę to robić, nie wiem jak często, nie wiem ile osób będzie go czytać, ale sam fakt że się odważyłam jest już czymś. I każdy wpis jest dla mnie małym sukcesem. Bo zawsze chciałam mieć bloga, z podziwem czytałam inne, ale bałam się założyć swój własny. No właśnie ,,ALE". ,,Ale ja nie potrafię pisać", ,,ale przecież nie mam nic do powiedzenia", ,,ale jest już tyle blogów". I jakoś się tak złożyło że mimo wszystko blog powstał, skromny, nie idealny, ale mój.
2. Jestem śpiochem. Potrafię spać 12 godzin i sprawia mi to przyjemność, ale czas przelatuje między palcami! Jak myślicie, co zwykle robiłam w wakacje? Tak! Spałam do południa. Właściwie to kiedy moja rodzina jadła obiad to ja zjadałam śniadanie. Tym razem postanowiłam to zmienić i staram się codziennie wstawać o 9. Nie jest to wyjątkowo wczesna godzina, choć dla mnie to bardzo duży postęp i zmiana w dobrą stronę. No i mam z tego same korzyści! Dni zrobiły sie jakieś takie dłuższe a wcale nie chodzę niewyspana. W ten sposób przedłużam sobie i tak najdłuższe wakacje w moim życiu.
3. Należę do osób raczej wycofanych. Spędzam czas głownie z bliskimi znajomymi i czasem zdarzało mi się rezygnować z pewnych rzeczy tylko dlatego bo byłabym skazana na towarzystwo osób z którymi nie mam kontaktu na codzień. Tak samo nigdzie nie ruszałam się sama z domu. Nikt nie miał czasu się spotkać? Trudno, to nigdzie nie idę. Nie pamiętam kiedy ostatnio wyszłam do miasta bez żadnego konkretnego celu, tak żebym nie była umówiona z nikim ani nie miała nic do załatwienia. Przynajmniej nie pamiętałam do wczoraj. Wczoraj po prostu nie oglądając się na nic wyszłam z domu i spędziłam przyjemny czas sama ze sobą w parku, w którym ostatnio byłam jako dziecko. I chociaż nie działo się nic ciekawego ani przełomowego to przynajmniej na chwilę zmieniłam otoczenie a to naprawdę dużo zmienia, myśli robią się jakieś takie bardziej przejrzyste. I mogłam sobie poobserwować ludzi a to też jest inspirujące. Usiadłam na trawie i zaraz obok mnie trójka osób biegała w kółko i wykonywała dziwne, bardzo specyficzne ruchy jakby odprawiali jakiś rytuał, nie mam pojęcia co to było ani co miało na celu, ale robili to z pasją przez ponad godzinę. Niewiele dalej grupa ludzi uprawiała jakąś wschodnią sztukę walki, na boisku chłopcy zawzięcie grali w siatkówkę i wykonywali ewolucje na deskorolkach. W ogóle tam wszędzie było tyle ruchu i tyle życia! A temperatura dochodziła do 38 stopni! Całe miasto było martwe, ja umierałam z gorąca a oni wszyscy robili coś co sprawia im radość.
4. Uwielbiam czytać, ale zwykle sięgałam po beletrystykę. Tym razem wybrałam reportaż i przeczytałam ,,Cesarza" Kapuścińskiego w ciągu dwóch dni. Nie jest to wielka zmiana, może nie stałam się od razu wielbicielką tego gatunku, ale spróbowałam czegoś nowego i nie żałuje. Zwłaszcza że dzięki temu też przydażyła mi się osobliwa sytuacja. Kiedy siedziałam na krakowskich plantach i czytałam czekając na tramwaj przysiadł się do mnie mężczyzna w średnim wieku i zagaił właśnie o moją lekturę. Zaczęliśmy rozmowę na Kapuścińskim, przeszliśmy przez ubój rytualny, wegetarianizm, studia aż doszliśmy do prawa i okazało sie że właściwie to rozmawiam z wykładowcą podstaw prawa. Zaoferował mi że może mi wysłać mailem opracowane przez niego notatki i rzeczywiście wysłał a istnieje duże prawdopodobieństwo że mi się przydadzą bo będę miała taki przedmiot na swoich studiach. W każdym razie miło tak porozmawiać z kimś zupełnie obcym z innego świata.
5. Ja, fanka starego rocka słuchałam dzisiaj cały dzień dupstepu chociaż zawsze się przed tym broniłam rękami i nogami (chyba że byłam już nieco odurzona), i o dziwo muszę stwierdzić że nie jest tak źle jak myślałam. Jutro zrobię sobie chyba dzień z polskim hip hopem.
Narazie tyle jestem w stanie wymienić, mam nadzieję że ta lista będzie się szybko wydłużać bo już czuję że to naprawdę ma sens. Mam zamiar zrobić sobie listę rzeczy których zawsze chciałam spróbować ale się bałam. I zachęcam Was do tego samego! Opuść swoją strefę komfortu razem ze mną, spotkajmy się razem już poza nią :)! Zmień coś, zrób coś innego niż zwykle, cokolwiek! Make the jump! Ważne żeby w ogóle spróbować.




