Naprawdę jestem ogromnie wdzięczna moim rodzicom, że od początku wpajali mi ten nawyk do głowy. Że chociaż nie wiem jak późno wstaliśmy, jak bardzo byliśmy spóźnieni śniadanie zawsze trzeba było zjeść, czy to w pośpiechu czy nie. Bez tego nie wychodziło się z naszego domu i nadal nie wychodzi. Teraz to doceniam, zwłaszcza jak obserwuje ludzi którzy po prostu nie przywykli jeść o wczesnych porach bo nikt w ich rodzinnym domu nie uznawał tego za istotne, bo przecież rano jest tyle rzeczy do zrobienia a czas goni. Tym osobom naprawdę ciężko jest się przestawić bo zjedzenie czegokolwiek rano wiąże się z uczuciem ciężkości przez cały dzień a nawet z mdłościami. Trzeba organizm przyzwyczajać stopniowo a nie każdemu się chce, ale naprawdę jest to gra warta świeczki.
Śpimy średnio 7-8 godzin (przynajmniej tyle powinniśmy aby nasz organizm miał szanse się w pełni regenerować), wyobrażacie sobie w ciągu dnia zupełnie nic nie jeść przez taki okres czasu? Myśle że burczenie brzucha nie dałoby Wam spokoju. A w ciągu nocy również zużywamy energię, mimo snu nasze ciało cały czas ciężko pracuje nad tym aby wszystko było z nami w porządku, oddycha, trawi, przeprowadza termoregulacje, przewraca nas z boku na bok aby krew dochodziła równomiernie do każdej komórki, nawet nasz mózg nie jest całkiem wyłączony i dostarcza nam czasem piękne a czasem koszmarne obrazy. Wcale nie jest tego tak mało, nie? Więc w podzięce za to że nasze ciało dbało o nas kiedy my odpoczywaliśmy dostarczmy mu energię na początek dnia! To naprawdę nie jest tak dużo. Dobrze skomponowane śniadanie daje lepszego kopa niż kawa, działa dużo dłużej i nie ma skutków ubocznych. W ogóle picie na rozbudzenie tylko kawy jest dla mnie nieporozumieniem, ona nie dostarczy nam witamin i błonnika, nie rozkręci naszego metabolizmu a tylko wypłucze nam niezbędne minerały, w tym magnez który odpowiada m.in. za koncentrację.
Sama ostatnio wyznaje zasadę, że im piękniejsze śniadanie zjadam tym piękniejszy dzień mnie czeka. I to działa! Dlatego staram się żeby to co jem było nie tylko smaczne i pożywne ale również ładnie wyglądało. A ostatnio kiedy mam rano więcej czasu (chociaż czasem to moje rano to już prawie południe), moim ulubionym posiłkiem są placuszki z kaszy manny. Są po prostu idealne. Robi się je szybko i banalnie prosto, nie są za słodkie, idealnie komponują się ze wszelkimi dodatkami takimi jak dżemy, czekolada, owoce i jestem po nich syta długie godziny. Nie ma nic lepszego niż wstać, usmażyć sobie cały talerz takich placuszków, polać sosem truskawkowym, siąść na słonecznym tarasie i zajadać czytając książkę. Przy tym cała moja rodzina na tym korzysta bo mi zawsze wychodzi za dużo. To się nazywa upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, a raczej dwa śniadania, ja zjadam pierwsze a moi rodzice drugie.
Przepis pochodzi z tego bloga http://smakocie.blogspot.com/2013/04/placuszki-z-kaszy-manny.html jednak ja go trochę zmodyfikowałam. Zrezygnowałam z mleka krowiego i cukru na korzyść mleka owsianego i syropu z agawy.
Składniki:
Na placuszki
-1 i 1/3 szklanki kaszy manny
-1 łyżeszka proszku do pieczenia (chociaż ja dałam pół, jakoś nie jestem wielką zwolenniczką tego wynalazku)
-1-2 łyżeczki syropu z agawy
-1 szklanka mleka roślinnego
-1 jajko
-2 łyżki oleju
-szczypta soli
-olej do smażenia
Na sos
-kilkanaście umytych dużych truskawek
-kilka listków mięty
Przygotowanie:
Wszystkie składniki mieszamy ze sobą i odstawiamy na chwilę. W tym czasie możemy blenderem rozprawić sie z truskawkam i miętąi i przygotować sos. Jak ciasto trochę zgęstnieje to smażymy placki na średnim ogniu na rumiany kolor po kilka minut z każdej strony. Następnie polewamy sosem truskawkowym, dodajemy ulubione owoce, ozdabiamy listkiem mięty i cieszymy się nowo rozpoczętym dniem :).
Zastanawiam się tylko czym mogę zastąpić jajko tak żeby nie stracić nic na ich delikatności ani smaku. Chciałabym eliminować produkty odzwierzęce tam gdzie tylko się da bo całkiem z nich zrezygnować narazie nie potrafię.
Kilka innych śniadaniowych inspiracji:
Kanapki na domowym chlebie z serem mascarpone i gorgonzola, awokado i siemieniem lnianym.
Kasza manna na mleku owsianym z czekoladą, truskawkami i bananami.
Kanapki z kozim serem, pomidorem i rukolą na domowym chlebie. W środku jest rzodkiewka i kawałki czarnej rzepy.
Mleko owsiane z musli (schowało się) i owocami.
Jajecznica ze szparagami i koktajlem truskawkowo bananowym.
A tu placuszki z kaszy manny w trochę innym wydaniu, z nektarynką i dżemem z czarnej poprzeczki.
Mam nadzieję że Wam się spodobało i że choć trochę zachęciłam Was do jedzenia śniadań. Pamiętajcie, że Wasze śniadania nie muszą być tak obfite jak moje, jedzcie tyle ile czujecie że potrzebujecie, może to być sam owocowy koktajl, albo tylko dwie kanapki, ale postarajcie się żeby znalazło się na nich wszystko co najlepsze (zdecydowanie kromka z masłem i żółtym serem albo samą szynką nie dostarczy Wam zbyt wielu cennych składników), starajcie się żeby było kolorowo i pożywnie :).
Pozdrawiam Was serdecznie,
Iguana








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz